Na dworze jest tak strasznie zimno, że nie mogę wytrzymać... A to dopiero -2 stopnie. Boję się tej zimy... Dobrze, że ja siedzę sobie w ciepłym pokoju i nigdzie nie muszę wychodzić :)
Ale i tak dzisiaj czuję się okropnie. Jestem potwornie niewyspana, a jutro znów czeka mnie ciężki dzień. Przyjemny, ale pracowity. Kiedyś się wyśpię, na pewno.
Teraz naprawdę czuję się jak kupa. Wczoraj bawiłam się świetnie, obecnie umieram. Standard.
Pomyślałam, że jak się pomaluję to będzie mi lepiej. Ale jednak nie... Przynajmniej wyglądam trochę korzystniej. Dla samej siebie. Warto starać się dla siebie, nie dla innych. Bynajmniej mi to sprawia dużą przyjemność i zawsze to mniejsza presja, że komuś innemu się nie spodobamy. Gadam strasznie głupoty. Ale to przez to niewyspanie. I przejmujące zimno, które mnie dosięga pomimo gorących grzejników. Ciekawe czy jest spowodowane tylko temperaturą na dworze. Oh well, whatever, nevermind.
Za jakość zdjęć przepraszam, ale zepsułam aparat. I nie mam statywu. Trochę się namęczyłam, żeby zrobić jako takie zdjęcia. Jako takie, podkreślam. I nie jestem profesjonalistką! Po prostu ja się tak często maluję :)
Kosmetyki, których użyłam:
* cień Maybelline Color Tatoo Permanent Taupe
* paletka MUA (cień truffle)
* paletka Sleek i-Divine Storm (cienie: Snow Storm, Blackout)
* tusz essence Lash Mania Reloaded (uwielbiam go! Czyni cuda)
* pędzelki: Hakuro H69, płaski Elite, i lekko ścięty z AnnCo.
* korektor Maybelline Affinitone (03) Sand
* puder Manhattan Soft Compact Powder (3) beige
Oto i one :)
(obrzydliwe żółte światło)
Krok 1:
Nakładam paluszkiem kremowy cień na zewnętrzną część i załamanie powieki:
Krok 2:
Na puchaty pędzelek nakładam brązowy cień z MUA i rozcieram całość:
Krok 3:
Rozświetlam środkową część powieki perłowym cieniem ze Sleeka. Ten sam pędzelek.
Krok 4:
Teraz dolna powieka. Podkreślam ją w 3/4 długości tym samym cieniem z MUA używając płaskiego pędzla z Elite. Następnie rozcieram tym z AnnCo.
Krok 5:
Perłowy cień ze Sleeka aplikuję na pozostałą część dolnej powieki i w wewnętrznym kąciku oka. Używam do tego pędzelka z AnnCo.
Krok 6:
Dzisiaj nie miałam ochoty na kreski (choć zazwyczaj w tym makijażu mam właśnie czarne kreski), więc postanowiłam użyć czarnego cienia ze Sleeka do podkreślenia linii rzęs.
Krok 6:
Czas na tusz!
Efekt końcowy prezentuje się tak:
No i tak się to finalnie prezentuje. Nic specjalnego, zaskakującego, ani trudnego :) Wykonanie tego makijażu zajęło mi jakieś czterdzieści pięć minut z czego około dwudziestu pięciu zabrało ustawianie aparatu i robienie zdjęć xD Także niezbyt długo. Dodam jeszcze, że na żywo prezentuje się dużo lepiej niż na zdjęciach. Jeszcze nie nauczyłam się robić zdjęć, które w pełni odzwierciedlą wykonanie makijażu :)
Keep calm and love lemurs <3
P.S. Te loko-fale to pozostałość z wczorajszej półmetkowej fryzury :D
Dobrze, że jedną połowę tego liceum mam już za sobą :)
A impreza była super :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz