Wróciłam dziś do domu i rozpoczęłam standardowy jesienno-zimowy wieczór. Został niecały miesiąc do świąt... A w moim portfelu, jak co roku, brak funduszy na prezenty dla bliskich. Trzeba zaciskać pasa... Jak co roku ;) Wracając jednak do tematu... Gdy parzyłam sobie kawę doszłam do wniosku, że w sumie to lubię te jesienno-zimowe wieczory. Niezależnie czy spędzam je sama czy z kimś (choć z kimś jest zawsze cieplej na sercu i cieplej w ogóle :)) mają w sobie coś przemiłego i cudownego. Szczególnie, gdy mogę ten czas poświęcić na totalny relaks i własne sprawy. Tak, wtedy jestem całkowicie szczęśliwa.
Jak już wcześniej wspominałam - kawa jest obowiązkiem. A szarlotka z cynamonem jest bardzo jesiennym ciastem. I przepysznym <3
A tak to wygląda jak zapalę lampki. Lodowa komnata ;)
Taak, przypałowe grube skarpety to mój zdecydowany faworyt. Bo zawsze mi zimno...
Czego lubię słuchać? Trzy ulubione płyty na taki wieczór :)
Czy Kevin Costner nie jest podobny do Franka Sinatry? Są identyczni... Jedni z przystojniejszych mężczyzn na ziemi... :)
Nadrabiam zaległości... :)
Czas na inspiracje!
Mniej więcej tak to u mnie wygląda. Uwielbiam takie dni jak ten. Kiedy nie muszę absolutnie nic, poza zajmowaniem się samą sobą. Nie zdarza się to ostatnio zbyt często... Ciągle jest tyyle do zrobienia i jeszcze więcej... Żyję coraz bardziej intensywnie i prawdopodobnie zwolnię dopiero na emeryturze ;) Ale jest dobrze. Ostatnio nawet bardzo dobrze :)
So keep calm and love lemurs <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz