Dzisiaj pobiłam chyba swój rekord. Wyszłam z domu około siódmej, a wróciłam o dwudziestej. Mam dość. Ledwo patrzę na oczka, mam takie małe szparki. Ale zaplanowałam na dzisiaj pakowanie prezentów na mikołajki i cieszę się, że chociaż to udało mi się zrobić :)
Nieważne, że nie odrobiłam lekcji. Ostatnio tak bardzo nic mi się nie chce, a wciąż jest za dużo do zrobienia. Fajnie, że się coś dzieje, nie przeczę, ale czuję się tak strasznie zmęczona... Plus dopadło mnie przeziębienie. Super, nie? :')
Dobra, koniec użalania.
Uwielbiam robić prezenty. Wróć, zacznijmy od początku. Uwielbiam święta i grudzień za to, że mam konkretny powód do robienia prezentów. Bez powodu też jest sympatycznie, ale w aurze świąt i zimy jest zdecydowanie lepiej. W tym roku podarki kupiłam już duużo wcześniej. Leżały w szafkach czekając na swój właściwy moment. I... w końcu nadszedł! Stwierdziłam, że zapakuję wszystko dzisiaj, przechowam i rozdam w sobotę :)
Moim problemem jest to, że nie umiem pakować prezentów. ALE! Dzisiaj zauważyłam pewien progres w tej dziedzinie. Z roku na rok idzie mi coraz lepiej. Może już na to Boże Narodzenie wyjdzie ładnie :) Nie mogę się doczekać. Już planuję kolejne zakupy!
Uwielbiam te wstążki. Są urocze :)
Najlepszym prezentem dla mojej mamy jest książka pisarza, którego wspólnie uwielbiamy :)
Kojarzy mi się to z cukierkiem xd
Scooby, zgadnijcie dla kogo ;)
I gotowe :)
A teraz pod prysznic i do spania. I tak dzień za dniem... A może mi się tylko tak wydaję, bo dni są krótkie... Nie wiem.
Bo tylko Ciebie chcę na te święta.
Keep calm and love lemurs <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz