Nie mam pomysłu na tytuł, więc pewnie będzie kiepski.
Nie rozumiem tego czerwca. Mogłoby już wyjść to słońce, tym bardziej, że jutro jest ten cały kalendarzowy dzień lata. A jego wciąż nie widać. Mam dość deszczu. I czerwca z deszczowymi dniami. W ogóle mam dość tego roku szkolnego. Dobrze, że został tylko tydzień. W zasadzie już są wakacje. No ale świadectwo i te wszystkie inne "ważne" kwestie.
Wczoraj zmobilizowałam się (jak to pięknie brzmi :')) i poszłam z moim psem na spacer. I, kurczę, dało mi to tyle energii do życia, że nawet sobie nie wyobrażałam, że to może być takie przyjemne. Znaczy no, musiało minąć kilka ładnych lat zanim mój pieseł nauczył się chodzić na smyczy, ale udało się. I nawet boląca po szczepionce ręka nie sprawiła mi problemów. A bolało strasznie, jakby ktoś świdrował mi rękę od środka. No ale może nie umrę na tężec :>
W każdym razie tak sobie spacerowałam, oddychałam świeżym powietrzem i umykałam przed deszczem. Było tak miło i przyjemnie. Od dawna już nie było tak fajnie, jak wtedy na tym spacerze...
To nie są rewelacyjne zdjęcia. Robione telefonem, przy wiejącym wietrze i psie na smyczy, który jak zobaczy kota wyrwie mi rękę. Serio. Jest źle kiedy Twój pies stanowi prawie 1/2 masy Twojego ciała.
Saba nie lubi zdjęć. Zawsze jak próbuje uchwycić jej mordkę to odwraca łeb. To jest naprawdę najlepsze zdjęcie psa z całej wycieczki.
Och, och jeszcze tutaj tak pięknie! Uwielbiam patrzeć na chmury <3
Smycz ma jakieś pięć metrów. Cóż za wygoda! Saba w kałuży, czyli pełna radocha.
Chciałabym żeby już było po wszystkim. Ale trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu. I przede wszystkim nie przejmować się ludźmi, którzy Cię nie znają. I nie mają pojęcia, a oceniają, bo tak jest prościej :)
Keep calm and love lemurs

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz